Press "Enter" to skip to content

A Ty, za co jesteś wdzięczna/y?

Zastanawialiście się kiedyś, jakie to szczęście, że możecie samodzielnie oddychać? Że możecie rano wstać na przysłowiowe „równe nogi”, zrobić sobie aromatycznej kawki a potem szperać w szafie, w poszukiwaniu ulubionego, zielonego swetra? Myślicie czasem o tym, że są ludzie, którzy oddaliby wszystko co mają, za luksus samodzielnego zaparzenia sobie herbaty lub wyjścia na spacer? Pewnie nie, bo niewielu z nas ma dzisiaj czas na takie przemyślenia.

Ludzie wciąż gdzieś pędzą. Czasem odnoszę wrażenie, że sami nie wiedzą dokąd i za czym tak gonią. Jedni za pieniędzmi, za awansem społecznym i związanymi z nim profitami, inni za zwykłym, choć z niezrozumiałych przyczyn tak bardzo dziś pożądanym rozgłosem, są też tacy, co biegną po prostu za tłumem. Ma to chyba nawet swoje określenie w psychologii, zasada podczepienia czy jakoś tak. W każdym razie biegniemy wszyscy, do pracy, do szkoły, na basen, na jogę, do dentysty, do mechanika, do marketu, do fryzjera, nawet na terapię leczenia uzależnień od tego maratonu,  biegniemy ile sił w nogach. Coś tam w międzyczasie zjemy, z kimś zamienimy dwa słowa – raczej zdawkowo, bo przecież trzeba biec dalej.

I chyba tylko Kostucha, waląc nas kosą po piszczelach,  jest w stanie przerwać ten chory stan i skłonić nas (o ile nie walnie za mocno…) do chwili zastanowienia nas bezsensem takiej egzystencji.

Pisałam już kiedyś o tym, ale artykuł szlag trafił, razem z dziesiątkami innych, podczas moich wielokrotnych przenosin z domeny na domenę… W każdym razie miałam nie jedną okazję do przemyśleń głębokich i już od wielu lat przemierzam  życie spokojnym krokiem. Może nie zarabiam tyle, co moje korpo – koleżanki, może nie spędzam wakacji w tajskich kurortach i nie noszę szpilek od Louboutin’a, ale za to moje dzieci nie mówią „mamo” do pani w przedszkolu, mąż nie szuka pocieszenia w ramionach dwudziestolatki ze sterczącym biustem a pies może liczyć na długi spacer po lesie, zamiast szybkiego szczocha na wybetonowanym skwerze. Każdego dnia jestem wdzięczna losowi za rzeczy wielkie i te najmniejsze, za wspaniała rodzinę, za super znajomych, za japońskie zdrowie (no wiecie, jako-tako), za zieleń za oknem, za śpiew ptaków, za lisa odwiedzającego mnie o piątej nad ranem, za stokrotki na łące i goździki w wazonie, za bagietkę czosnkową i kawę z łyżeczką brązowego cukru.

Życie jest piękne, wystarczy tylko na chwilę zatrzymać się. Spróbujesz?

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.