Press "Enter" to skip to content

Są takie dni…

Są takie dni, kiedy masz wywalone na wszystko. Wstajesz rano, wkładasz dres, włosy związujesz niedbale gumką i zakładając ciemne okulary zamiast make-upu wychodzisz do sklepu po bułki. I właśnie wtedy spotykasz na swojej drodze dawno niewidzianą koleżankę z podstawówki, która jak na złość wygląda jak milion dolarów.

Od piętnastu lat chodzisz tymi ulicami i nigdy, przenigdy na nią nie trafiłaś. Jesteś elegancką kobietą, starasz się nadążać za najnowszymi trendami, z różnym skutkiem ale starasz się. No i never ever nie wychodzisz z domu bez makijażu! Tylko ten jeden jedyny raz. Przecież jest sobotni poranek, normalni ludzie jeszcze śpią… I właśnie teraz, gdy chciałaś niezauważona przemknąć do warzywniaka, ta sz…. szanowna koleżanka musiała się zjawić. Cóż, 1:0 dla niej.

Wracasz do domu i przysięgasz sobie na wszystkie świętości, że to był ostatni raz, kiedy pozwoliłaś sobie na taką niesubordynację. To się nigdy więcej nie powtórzy. Od dziś dbasz o siebie w najdrobniejszych szczegółach, bez wymówek i odkładania czegokolwiek na potem.

Dwa tygodnie później z radością stwierdzasz, że nie obgadano Cię na Fejsbuku ani żadnym innym znanym Ci portalu społecznościowym. Upiekło Ci się. Puszczasz to tragiczne upokorzenie w niepamięć. Wieczorem, podczas relaksującej kąpieli odkrywasz, że Twoje nogi wymagają natychmiastowej interwencji golarki. Niestety, leży na półce obok lustra, na tyle daleko, że musiałabyś wyjść z cieplutkiej wody aby po nią sięgnąć. Nie chce Ci się. „Ogolę nogi rano” myślisz i zatapiasz się w pachnącej pianie.

W nocy budzi Cię ból brzucha. Tak mocny, że nie jesteś w stanie złapać tchu. Nie pomagają tabletki, herbatki ani inne sratki. Boisz się. Wkładasz zaprzyjaźniony dres, skulona jak staruszka docierasz do samochodu i jedziesz do najbliższego szpitala. Siedząc na izbie przyjęć przypominasz sobie o nieogolonych nogach. Modlisz się, aby nocny dyżur miała kobieta. I co? To przecież jasne. Przyjmuje Cię 190 cm młodego ciała lekarskiego, oczywiście płci męskiej. Patrzy na Ciebie swoimi niebieskimi oczami i z rozbrajającym spokojem pyta, co Ci dolega. A Tobie już nic nie dolega, czerwona jak piwonia zapominasz o bólu i nerwowo obmyślasz plan ucieczki z gabinetu. Za późno, 2:0 dla doktorka.

Ponownie składasz sobie przysięgę, której i tak nie dotrzymasz. Już jutro, gdy staniesz rano przed swoją szafą i postanowisz ubrać gacie a la Bridget Jones (tak, tak, te wieeeelkie gacie aż po szyję), bo przecież i tak nigdzie się nie wybierasz. To właśnie jutro Twój mąż przygotuje Ci kolację niespodziankę, by zaraz potem, w zaciszu Waszej sypialni wygrać z Tobą 3:0.

Comments are closed.