Spotkanie autorskie z Robertem Biedroniem

Robert Biedroń jest osobą powszechnie znaną i w zasadzie chyba nikomu go przedstawiać nie trzeba. Słynie z działalności społecznej, między innymi na rzecz osób LGBT – jest pomysłodawcą i założycielem Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2011 – 2014 był posłem na Sejm z ramienia Ruchu Palikota, pierwszym w historii polskiego Sejmu, który odważył się publicznie mówić o swojej orientacji seksualnej (którą osobiście bardzo szanuję, choć uważam, że to ogromna strata dla ludzkości, że tak fantastyczne geny nie zostaną komuś przekazane). Aktualnie pełni funkcję prezydenta Słupska, w której to funkcji doskonale się realizuje i z tego co mi wiadomo, zamierza ubiegać się o kolejną kadencję.

Osobiście jestem wielką fanką Roberta Biedronia, uwielbiam go za całokształt twórczości, zarówno tej politycznej jak i społecznej, za pogodne usposobienie i entuzjazm, którym zaraża wszystkich w swoim otoczeniu. Nie wspominając już o tym, że czuję z nim szczególną więź w związku z datą urodzenia – 13 kwietnia – tak, tak, ja też!! No i powiedzmy sobie szczerze – facet należy do gatunku szarmanckich, inteligentnych i zabójczo przystojnych. I rzecz jasna, jak na przystojnych i inteligentnych przystało – jest zajęty. ;)

Robert_Biedroń_Empik_4

Robert_Biedroń_Empik_6

W ubiegłą niedzielę (20.11.2016) odbyło się w Warszawie spotkanie autorskie dotyczące jego książki “Pod prąd”, którą nota bene bardzo Wam polecam. Po tej lekturze pokochacie Roberta Biedronia jeszcze bardziej. Spotkanie było niesamowite!! Nie z uwagi na ogromną frekwencję, bo ta wcale mnie nie zdziwiła. Natomiast sam Robert Biedroń, zaskoczył mnie podczas tego wieczoru wielokrotnie. Po pierwsze swoją skromnością, kiedy autentycznie był oszołomiony ilością ludzi zgromadzonych w Empiku i kiedy otrzymał owacje na stojąco. Po wtóre, zachwycił mnie ogromnym poczuciem humoru, odpowiadając prowadzącemu spotkanie na pytania dotyczące pewnej tajemniczej dziurki. ;) Jednak nade wszystko chwycił mnie za serce swoją szczerością i otwartością w stosunku do ludzi. Uwierzcie mi, że było nas tam naprawdę sporo, a Robert Biedroń dla każdego znalazł chwilę, żeby podać rękę, spojrzeć w oczy i zamienić dwa słowa. Niektórym udało się nawet “wyżebrać” zdjęcie, choć ochrona bardzo pilnowała, aby ruch przy podpisywaniu książki był jak najbardziej taśmowy. Nie wywyższał się, nie gwiazdorzył, kiedy podeszłam do stolika i rozdygotaną z wrażenia ręką podałam swój egzemplarz książki do podpisu, usłyszałam “Cześć! Jestem Robert.” I nagle świat przestał istnieć…

Robert_Biedroń_empik_2

Mój dobry nastrój szlag trafił, kiedy po wyjściu z Empiku okazało się, że jedyne zdjęcie jakie udało mi się zrobić z panem Robertem, wyszło niewyraźne. Mówię o zdjęciu powyżej, które teraz bardzo mi się podoba, ale wtedy ogarnęła mnie czarna rozpacz. O powrocie nie było mowy, pozostało mi jedynie wejść do najbliższego baru i upić się tanim winem. Ostatecznie jednak ukoiłam nerwy orzechowym cappuccino w Starbucksie. Jakąś godzinę później, idąc na przystanek autobusowy, wlazłam ponownie do Empiku, coby nabyć drogą kupna jakąś nową książkę, bo kawa niewystarczająco poprawiła mi nastrój. Wchodzę i bam!

empik_01

Nigdy się nie poddawaj – chyba taki należy z tego wyciągnąć wniosek. Wiem, wiem, wyszłam jak księżyc w pełni, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował. Książki oczywiście nie kupiłam a do domu wróciłam unosząc się 10 cm nad ziemią. Może nawet 20.

3 comments

Leave a Reply

Your email address will not be published.